czwartek, 1 października 2015

Antony Estate - posiadłość, w której kręcono "Alicję w Krainie Czarów" Tima Burtona - Zapiski z podróży do Kornwalii



Nie chcę wsiadać za kierownicę, ale nie mam innego wyjścia. Mamy wynajęty samochód i nie będziemy szukać przystanku autobusowego. Zatem wsiadam do auta, w którego środku unosi się woń spalonego ebonitu. Strasznie śmierdzi. Nie chcę myśleć, co będzie się działo, kiedy przyjdzie nam zwrócić samochód. Ale to dopiero za 7 dni. 

Jedziemy do posiadłości, którą wczoraj mijaliśmy w drodze z Plymouth. Ja jej nie widziałam, ale w ogóle nie widziałam niczego poza drogą i mijającymi mnie samochodami. które w mojej chorej wyobraźni jechały, jakby chciały zderzyć się ze mną czołowo. Bardzo przeżywam prowadzenie samochodu w ruchu lewostronnym. Myślałam, że będzie lepiej, a jest naprawdę bardzo źle. Wjechaliśmy do wąwozu. Może fakt, że jesteśmy z lewej strony drogi, wciśnięci w żywopłot, z którego jest on utworzony nie ma większego znaczenia. Gdybyśmy byli z prawej strony, tak samo musielibyśmy przysunąć się do boku wąwozu. Wąwóz jest "cudowny". Nie dość, że wąski, to jeszcze ma "talię" - zwęża się w środku. Krzaki rysują karoserię. Michał piszczy, bo boi się, że każą nam zapłacić za szkody, a ja sobie w duchu gratuluję zapobiegawczości. Na całe szczęście, mam zasadę i zawsze wykupuję pełne ubezpieczenie. Tym razem przypomniałam sobie o nim już po zapłaceniu za wynajem, ale pozwolono mi za niego dopłacić, dzięki czemu jeszcze nie zwariowałam ze strachu. Może nie będzie tak źle.  



Posiadłość Antony Estate nie znajduje się daleko od miejsca naszego pobytu, więc na początek to całkiem łagodne ćwiczenia z jazdy po złej stronie drogi, z kierownicą po złej stronie samochodu. Obok siedzi Justyna i jak mantrę powtarza: "Pamiętaj, jedziesz lewą stroną. Na parkingu objedź samochody z lewej strony". 

Nagrodą za jazdę przez wąwóz są tutejsze widoki. Antony Estate to przepiękna, typowo angielska XVIII-wieczna posiadłość, rodem wyjęta z powieści Jane Austen. Moja wyobraźnia, która kazała mi wierzyć, że każdy samochód jadący z naprzeciwka jechał wprost na mnie jest teraz trochę czymś innym zajęta. Wyobrażam sobie, że przechodzą tędy Elizabeth Bennet i Pan Darcy, którzy ożyli dzięki Jane Austen i wyszli z kart powieści "Duma i uprzedzenie". 

Antony Estate było również miejscem, w którym kręcono zdjęcia do przeboju filmowego "Alicja w Krainie Czarów" Tima Burtona. 

 
Tutejsza posiadłość ma bogatą historię. Należała do rodziny, której mężczyźni walczyli w angielskiej wojnie domowej. Dla niewtajemniczonych: wojna domowa w Anglii, nazywana też rewolucją angielską była serią trzech wojen domowych oraz wielu walk pomiędzy parlamentarzystami i rojalistami w latach 1642 - 1651. Parlamentarzyści buntowali się przeciw królom: Karolowi I i Karolowi II. W tym czasie Oliver Cromwell, najważniejsza postać wojny domowej, uznany za jednego ze stu najwybitniejszych Brytyjczyków zniósł ustrój monarchiczny. Król Karol I Stuart został postawiony przed Najwyższym Trybunałem Sądowym i ścięty 30 stycznia 1649 roku. Republika została ogłoszona 19 maja 1649 roku.

Możemy w tej historii znaleźć także polskie akcenty. Oliver Cromwell był nieprzychylny Polsce ze względu na nasz katolicyzm i ustrój demokracji szlacheckiej. Namawiał protestanckiego króla Szwecji Karola X Gustawa, "by utrącił róg" (Polskę) "na głowie bestii" (Kościoła katolickiego) i bezpośrednio przyczynił się do najazdu szwedzkiego na Rzeczpospolitą w 1655 roku, czyli do potopu szwedzkiego. 

Przechodzimy do dworu. Wokoło nas jest przepięknie. Posiadłość należy do 13. baroneta (najwyższy stopień wśród niższej szlachty angielskiej) Sir Richarda Carew Pole, który wraz z żoną Lady Carew Pole wciąż tu mieszkają. W dzień udostępniają swój dom zwiedzającym, zresztą robi tak większość właścicieli zabytkowych posiadłości. Anglików nie krępuje kręcenie się po prywatnych pokojach obcych w sumie ludzi. Znalazłam kiedyś w przypiskach we wspomnianej przeze mnie książce "Duma i Uprzedzenie" informację, że w XVIII-wiecznej Anglii każdy, kto chciał, mógł pod nieobecność domowników zwiedzić dwór, pałac, zamek. W ten sposób służba dorabiała sobie i nie było to niczym dziwnym, ani nietaktownym. 


Kręcimy się po domu. Oglądamy sypialnie, bawialnie, łazienki, w których wanny i toalety są bardzo zniszczone i wcale nie wyglądają na zabytkowe. Najwyżej mogą pochodzić z lat 50. ubiegłego wieku. Chociaż coś, co ma 65 lat może już być zakwalifikowane jako zabytek. 


Uwagę naszą przykuwa kolekcja portretów Sir Joshuy Reynoldsa i bardzo znany portret króla Karola I podczas procesu przed Najwyższym Trybunałem Sądowym. Poza łazienką, która nie powinna być jednak udostępniania zwiedzającym, by nie stanowić antyreklamy pozostałe pomieszczenia są bardzo interesujące pod względem historycznym. Znajdują się tu bowiem meble z epoki, stare tapety i obicia. 




Dom zbudowany jest ze srebrno-szarego kamienia i otoczony przepięknym ogrodem, w którym rosną różnokolorowe rośliny: rododendrony, azalie, magnolie i kamelie. Znajduje się tu kolekcja liliowców, są topiary i współczesne rzeźby. Ogród należy do Carew Pole Gardens Trust. 

Lady Carew Pole była dwórką księżnej Anny. Sir Richard Carew Pole pełni bardzo dużo funkcji: jest, m.in. deputy lieutenant (w bezpośrednim tłumaczeniu: podporucznik) hrabstwa Kornwalii, komandorem Orderu Imperium Brytyjskiego, członkiem zarządu Tate Gallery, Pilgrim Trust i Eden Project (pojedziemy tam za kilka dni), rządcą Gresham`s School i prezesem Cornwall Gardens Trust.




Zwiedziliśmy dwór i zastanawiamy się, co robić dalej. Ja chcę zobaczyć ogród, chociażby po to, by odwlec moment, kiedy będę musiała wsiąść ponownie "za kółkiem".