niedziela, 12 lipca 2015

London by night

Katedra św. Pawła w Londynie




Millennium Bridge


Blackfriars









Nocne życie nad Tamizą








Dobranoc! :)

Obudź w sobie dziecko, przyjedź do Londynu i zobacz dom, w którym powstały postaci Piotrusia Pana i Wendy


Dziś w drodze z metra do hotelu natknęliśmy się na tabliczkę z informacją, że w tym domu, który widzimy na zdjęciu u góry mieszkał w latach 1860 - 1937 Sir James Barrie. To autor "Piotrusia Pana". Był szkockim dramaturgiem i powieściopisarzem, urodził się w miasteczku Kirriemuir, znanego z czarnej magii. Do tej pory na tamtejszych domach można zobaczyć znaki, które miały odstraszać zło.

Ojciec Jamesa był tkaczem, zaś rodzina matki należała do najbardziej purytańskiego odłamu kościoła protestanckiego - sekty Auld Lichts. Największe uczucia matki zaskarbił sobie brat Jamesa David. Miała ona wobec starszego syna wielkie plany, chciała, by w przyszłości został on pastorem. Chłopiec jednak  w wieku 13 lat zginął tragicznie podczas jazdy na łyżwach. James miał wtedy 6 lat i ze wszystkich sił starał się pomóc matce, która po śmierci Davida wpadła w depresję. Chciał zaskarbić uczucia matki, m.in. nosił ubrania po zmarłym bracie. Te dziwne stosunki między nim a matką odcisnęły głębokie ślady na całym jego życiu.

James Barrie przeniósł się do Londynu w wieku 25 lat. Podjął tu pracę w redakcji gazety "St. James`s Gazette", w której zarabiał 20 funtów miesięcznie. Pierwsze sukcesy osiągnął, publikując artykuły o sekcie Auid Lichts, do której należała rodzina jego matki. Później zostały one zebrane w całość i wydane w postaci kilku książek.  

Największe uznanie przyniosła mu powieść "Piotruś Pan", wydana w 1911 roku. Prawa wieczyste do niej Barrie podarował szpitalowi dla dzieci Great Ormond Street Hospital (szpital koło Russell Square).

Za powieść "Piotruś Pan" James Barrie otrzymał tytuł szlachecki, odebrał Order Zasługi. Poznał rodzinę królewską, poślubił aktorkę, wiódł dostatnie życie. Zmarł w Londynie w 1937 roku, ale został pochowany w rodzinnym Kirriemuir. 

Czyż powinniśmy lekceważyć znaki? My jesteśmy w drodze do Szkocji, napotykamy dom, w którym mieszkał sławny na cały świat Szkot, nawet skończyły się w Londynie upały, a za oknem zaczął padać deszcz. I nie jest to londyński "kapuśniaczek". To jest porządny szkocki deszcz, taki, który padał mi na głowę przez 3 tygodnie latem 1988 roku.

Jeśli chcecie zobaczyć dom, w którym mieszkał autor "Piotrusia Pana", to przyjedźcie tu do Londynu. Dom mieści się przy Leinster Gardens, ale numeracją jest przypisany do ulicy Bayswater. Szukajcie tabliczki z napisem "Bayswater 100". Możecie tu dojechać metrem czerwonej linii Central Line, linii zielonej District Line lub żółtej Circle Line. Jeśli zdecydujecie się na pierwszą, wysiądźcie na stacji Queensway, jeśli zaś wybierzecie pozostałe, właściwą stacją będzie Bayswater. Gdy wyjdziecie z metra, pójdźcie na lewo Bayswater Rd (to ta ulica wzdłuż ogrodzenia Hyde Parku). Czwarta przecznica po lewej stronie (po prawej znajduje się park, więc przecznic brak) to Leinster Gardens. Pierwszy budynek z brzegu to dom autora "Piotrusia Pana". 

Za oknem pada, ale jak zwykle w Londynie jest cudownie i pogoda nie powinna Was zniechęcać do poznawania historii tego miasta i światowego dziedzictwa.






W domu Sir Jamesa Barriego nie zrobiono muzeum, jest on budynkiem mieszkalnym, choć nie takim zwykłym. Znalazłam przed chwilą informację na stronie Internetowej "Daily Mail" z maja tego roku, że budynek wystawiony jest na sprzedaż i za sumę 7 milionów funtów przyszły właściciel może zamieszkać w domu, którym powstały postacie Piotrusia Pana i Wendy. Nie wiem, czy dom już został kupiony, choć z ulicy widać ślady zamieszkania. W oknach widać różne przedmioty, a przed drzwiami wystawione są śmieci. 



Now YOU can live in Wendy’s house! Kensington mansion where JM Barrie wrote Peter Pan goes on sale for £7million... and it’s even sprinkled with ‘fairy dust’

http://www.dailymail.co.uk/femail/article-3081281/Mansion-inspired-JM-Barrie-s-Peter-Pan-sale-7million.html

W drodze na krawędź Europy

Jesteśmy w drodze na krawędź Europy. Tak reklamują się Zachodnie Wyspy Szkockie, nazywane wcześniej Hebrydami Zewnętrznymi. Wysunięte są prawie najbardziej za zachód. Prawie - bo przecież bardziej na zachód położona jest Islandia i część Irlandii. Zdecydowanie dalej znajduje się Grenlandia, która choć stanowi część Ameryki Północnej, jest przecież terytorium zależnym Danii

Będziemy przez kilka dni w Londynie, bo to już jest taka nasza tradycja. Za każdym razem, kiedy gdzieś lecimy, podróżujemy przez Londyn. Ja tu kiedyś mieszkałam, traktuję go więc trochę jak drugie miasto rodzinne. Powinnam mieć tu mieszkanie i nie wyrzucać pieniędzy na hotele :)

Dlaczego akurat jedziemy do Szkocji i to w dodatku do najzimniejszej jej części? Na pomysł wpadłam pewnej styczniowej nocy. Byłam bardzo zmęczona pracą w pewnej redakcji TV. Przed snem chciałam sprawdzić na Onecie, czy nie pojawiły się newsy, coś, o czym moglibyśmy zrobić rozmowę w programie. Gdy weszłam na stronę, w oczy rzuciła mi się reklama z przepięknym widokiem, bardzo podobnym do tych w Kornwalii, w której jestem zakochana. Poniżej był napis: "Najpiękniejsza wyspa Europy 2014 w rankingu National Geographic". Patrzyłam na zdjęcie zachwycona. Weszłam do Google Graphic i zobaczyłam, że rzeczywiście na Lewis and Harris jest jak w raju. I zapragnęłam zobaczyć tę wyspę na własne oczy. Nie wychodząc z łóżka, sięgnęłam po torbę, w której miałam kartę kredytową. Od razu wyszukałam połączenie do Stornoway, które jest największą miejscowością na połączonych wyspach Lewis i Harris. Nie sprawdziłam tej nocy newsów, zaczęłam marzyć o letnim wyjeździe i tak zasnęłam. Teraz jestem z moją rodziną w drodze na "kraniec Europy".  

Londyn nie jest mnie w stanie niczym zaskoczyć, ale lubię tu robić tak wiele rzeczy, że chętnie wracam. I o wyjeździe do tego miejsca najczęściej marzę, kiedy jest mi już tak źle, że nie mogę wytrzymać. A kiedy pracuje się w mediach, takie sytuacje często się zdarzają. Zamiast życzyć komuś źle, wolę pomyśleć, że już niedługo, np. pójdę sobie na spacer do Hyde Parku albo zjem kolację w naszej ulubionej knajpce w Hyde Parku. 

Londyn i tym razem jest na miarę moich marzeń. Wczoraj byliśmy i w Hyde Parku, koło którego mieszkamy, i w Covent Garden, i na Trafalgar Square. W ciągu dnia było bardzo ciepło. Ponownie w metrze były nadawane komunikaty, że należy zabrać ze sobą wodę, a jeśli źle się czujemy, to nie powinniśmy schodzić do kolejki. Późnym wieczorem padał deszczyk, ale raczej był to taki nasz "kapuśniaczek". Dziś nie ma słońca, za to powietrze jest świeże. 

















sobota, 4 lipca 2015

Wakacyjna podróż po Polsce

Realizujemy cykl programów "Europa to my. Europejska podróż po Polsce", który można oglądać w TVP1 codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach 6.55 - 7.35. Pokazujemy, jak Polska pięknieje. Ja realizowałam programy w dwóch miastach: Olsztynie, nazywanym miastem-ogrodem Europy i Aleksandrowie Łódzkim, który położony jest w centrum modowo-włókienniczym. Poniżej kilka fotek z planów zdjęciowych, które zostały wykonane w trakcie emisji. No, i zapraszam do oglądania. Moje kolejne programy: w czwartek w Krośnie i piątek w Janowcu.

Olsztyn 








Aleksandrów Łódzki