Dziś w drodze z metra do hotelu natknęliśmy się na tabliczkę
z informacją, że w tym domu, który widzimy na zdjęciu u góry mieszkał w latach
1860 - 1937 Sir James Barrie. To autor "Piotrusia Pana". Był szkockim
dramaturgiem i powieściopisarzem, urodził się w miasteczku Kirriemuir, znanego
z czarnej magii. Do tej pory na tamtejszych domach można zobaczyć znaki, które
miały odstraszać zło.
Ojciec Jamesa był tkaczem, zaś rodzina matki należała do
najbardziej purytańskiego odłamu kościoła protestanckiego - sekty Auld
Lichts. Największe uczucia matki zaskarbił sobie brat Jamesa David. Miała ona
wobec starszego syna wielkie plany, chciała, by w przyszłości został on
pastorem. Chłopiec jednak w wieku 13 lat zginął tragicznie
podczas jazdy na łyżwach. James miał wtedy 6 lat i ze wszystkich sił starał się
pomóc matce, która po śmierci Davida wpadła w depresję. Chciał zaskarbić
uczucia matki, m.in. nosił ubrania po zmarłym bracie. Te dziwne stosunki między
nim a matką odcisnęły głębokie ślady na całym jego życiu.
James Barrie przeniósł się do Londynu w wieku 25 lat. Podjął
tu pracę w redakcji gazety "St. James`s Gazette", w której zarabiał
20 funtów miesięcznie. Pierwsze sukcesy osiągnął, publikując artykuły o sekcie
Auid Lichts, do której należała rodzina jego matki. Później zostały one zebrane
w całość i wydane w postaci kilku książek.
Największe uznanie przyniosła mu powieść "Piotruś
Pan", wydana w 1911 roku. Prawa wieczyste do niej Barrie podarował
szpitalowi dla dzieci Great Ormond Street Hospital (szpital koło Russell
Square).
Za powieść "Piotruś Pan" James Barrie otrzymał
tytuł szlachecki, odebrał Order Zasługi. Poznał rodzinę królewską, poślubił
aktorkę, wiódł dostatnie życie. Zmarł w Londynie w 1937 roku, ale został
pochowany w rodzinnym Kirriemuir.
Czyż powinniśmy lekceważyć znaki? My jesteśmy w drodze do
Szkocji, napotykamy dom, w którym mieszkał sławny na cały świat Szkot, nawet
skończyły się w Londynie upały, a za oknem zaczął padać deszcz. I nie jest to
londyński "kapuśniaczek". To jest porządny szkocki deszcz, taki,
który padał mi na głowę przez 3 tygodnie latem 1988 roku.
Jeśli chcecie zobaczyć dom, w którym mieszkał autor
"Piotrusia Pana", to przyjedźcie tu do Londynu. Dom mieści się przy
Leinster Gardens, ale numeracją jest przypisany do ulicy Bayswater. Szukajcie
tabliczki z napisem "Bayswater 100". Możecie tu dojechać metrem
czerwonej linii Central Line, linii zielonej District Line lub żółtej Circle Line.
Jeśli zdecydujecie się na pierwszą, wysiądźcie na stacji Queensway, jeśli zaś
wybierzecie pozostałe, właściwą stacją będzie Bayswater. Gdy wyjdziecie z
metra, pójdźcie na lewo Bayswater Rd (to ta ulica wzdłuż ogrodzenia Hyde
Parku). Czwarta przecznica po lewej stronie (po prawej znajduje się park, więc
przecznic brak) to Leinster Gardens. Pierwszy budynek z brzegu to dom autora
"Piotrusia Pana".
Za oknem pada, ale jak zwykle w Londynie jest cudownie i
pogoda nie powinna Was zniechęcać do poznawania historii tego miasta i
światowego dziedzictwa.