Jesteśmy w drodze na krawędź Europy. Tak reklamują się Zachodnie Wyspy Szkockie, nazywane wcześniej Hebrydami Zewnętrznymi. Wysunięte są prawie najbardziej za zachód. Prawie - bo przecież bardziej na zachód położona jest Islandia i część Irlandii. Zdecydowanie dalej znajduje się Grenlandia, która choć stanowi część Ameryki Północnej, jest przecież terytorium zależnym Danii.
Będziemy przez kilka dni w Londynie, bo to już jest taka nasza tradycja. Za każdym razem, kiedy gdzieś lecimy, podróżujemy przez Londyn. Ja tu kiedyś mieszkałam, traktuję go więc trochę jak drugie miasto rodzinne. Powinnam mieć tu mieszkanie i nie wyrzucać pieniędzy na hotele :)
Dlaczego akurat jedziemy do Szkocji i to w dodatku do najzimniejszej jej części? Na pomysł wpadłam pewnej styczniowej nocy. Byłam bardzo zmęczona pracą w pewnej redakcji TV. Przed snem chciałam sprawdzić na Onecie, czy nie pojawiły się newsy, coś, o czym moglibyśmy zrobić rozmowę w programie. Gdy weszłam na stronę, w oczy rzuciła mi się reklama z przepięknym widokiem, bardzo podobnym do tych w Kornwalii, w której jestem zakochana. Poniżej był napis: "Najpiękniejsza wyspa Europy 2014 w rankingu National Geographic". Patrzyłam na zdjęcie zachwycona. Weszłam do Google Graphic i zobaczyłam, że rzeczywiście na Lewis and Harris jest jak w raju. I zapragnęłam zobaczyć tę wyspę na własne oczy. Nie wychodząc z łóżka, sięgnęłam po torbę, w której miałam kartę kredytową. Od razu wyszukałam połączenie do Stornoway, które jest największą miejscowością na połączonych wyspach Lewis i Harris. Nie sprawdziłam tej nocy newsów, zaczęłam marzyć o letnim wyjeździe i tak zasnęłam. Teraz jestem z moją rodziną w drodze na "kraniec Europy".
Londyn nie jest mnie w stanie niczym zaskoczyć, ale lubię tu robić tak wiele rzeczy, że chętnie wracam. I o wyjeździe do tego miejsca najczęściej marzę, kiedy jest mi już tak źle, że nie mogę wytrzymać. A kiedy pracuje się w mediach, takie sytuacje często się zdarzają. Zamiast życzyć komuś źle, wolę pomyśleć, że już niedługo, np. pójdę sobie na spacer do Hyde Parku albo zjem kolację w naszej ulubionej knajpce w Hyde Parku.
Londyn i tym razem jest na miarę moich marzeń. Wczoraj byliśmy i w Hyde Parku, koło którego mieszkamy, i w Covent Garden, i na Trafalgar Square. W ciągu dnia było bardzo ciepło. Ponownie w metrze były nadawane komunikaty, że należy zabrać ze sobą wodę, a jeśli źle się czujemy, to nie powinniśmy schodzić do kolejki. Późnym wieczorem padał deszczyk, ale raczej był to taki nasz "kapuśniaczek". Dziś nie ma słońca, za to powietrze jest świeże.
Dlaczego akurat jedziemy do Szkocji i to w dodatku do najzimniejszej jej części? Na pomysł wpadłam pewnej styczniowej nocy. Byłam bardzo zmęczona pracą w pewnej redakcji TV. Przed snem chciałam sprawdzić na Onecie, czy nie pojawiły się newsy, coś, o czym moglibyśmy zrobić rozmowę w programie. Gdy weszłam na stronę, w oczy rzuciła mi się reklama z przepięknym widokiem, bardzo podobnym do tych w Kornwalii, w której jestem zakochana. Poniżej był napis: "Najpiękniejsza wyspa Europy 2014 w rankingu National Geographic". Patrzyłam na zdjęcie zachwycona. Weszłam do Google Graphic i zobaczyłam, że rzeczywiście na Lewis and Harris jest jak w raju. I zapragnęłam zobaczyć tę wyspę na własne oczy. Nie wychodząc z łóżka, sięgnęłam po torbę, w której miałam kartę kredytową. Od razu wyszukałam połączenie do Stornoway, które jest największą miejscowością na połączonych wyspach Lewis i Harris. Nie sprawdziłam tej nocy newsów, zaczęłam marzyć o letnim wyjeździe i tak zasnęłam. Teraz jestem z moją rodziną w drodze na "kraniec Europy".
Londyn nie jest mnie w stanie niczym zaskoczyć, ale lubię tu robić tak wiele rzeczy, że chętnie wracam. I o wyjeździe do tego miejsca najczęściej marzę, kiedy jest mi już tak źle, że nie mogę wytrzymać. A kiedy pracuje się w mediach, takie sytuacje często się zdarzają. Zamiast życzyć komuś źle, wolę pomyśleć, że już niedługo, np. pójdę sobie na spacer do Hyde Parku albo zjem kolację w naszej ulubionej knajpce w Hyde Parku.
Londyn i tym razem jest na miarę moich marzeń. Wczoraj byliśmy i w Hyde Parku, koło którego mieszkamy, i w Covent Garden, i na Trafalgar Square. W ciągu dnia było bardzo ciepło. Ponownie w metrze były nadawane komunikaty, że należy zabrać ze sobą wodę, a jeśli źle się czujemy, to nie powinniśmy schodzić do kolejki. Późnym wieczorem padał deszczyk, ale raczej był to taki nasz "kapuśniaczek". Dziś nie ma słońca, za to powietrze jest świeże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz