"Ceud mìle fàilte"
po celtycku, ale w dialekcie szkockim znaczy "witam serdecznie".
Zapis celtycki w dialekcie irlandzkim brzmi "Céad míle fáilte". Słowo
"fàilte" widać w wielu miejscach, m.in. na znakach drogowych. Zresztą
jeśli o nie chodzi, to jedynie na głównych drogach pod celtyckimi nazwami są
nazwy angielskie. Na bocznych, a jest ich tu zdecydowanie więcej na próżno ich
szukać. Musimy nauczyć się celtyckich nazw. Dobrze, że na lotnisku
zauważyliśmy, że miejscowość Stornoway ma oryginalny zapis "Steòrnabhagh",
bo inaczej musielibyśmy jechać "na czuja".
Dziś po południu rozpoczniemy
zwiedzanie. Na razie o wyspie Lewis mogę napisać tyle: przepiękna nietknięta
przyroda, omszałe skały, "machair", czyli rodzaj torfowisk, mnóstwo
owiec i bydła, wypasających się na zboczach gór, jeziora i rzeki. Wczoraj w
nocy owce przypatrywały się nam z zaciekawieniem. Weszły na skały, stanęły w
kupie i przyglądały nam się uważnie tak, jakby nigdy w życiu nie widziały
turystów. Chciałam im zrobić zdjęcie, ale mój syn tupnął nogą i owce
rozpiechrzły się na boki.
Latem dzień jest tu wyjątkowo
długi. O 23.00 było tak samo widno, jak wczesnym popołudniem. Ciemno zrobiło
się dopiero o północy, a ponownie widno - o 2.00 w nocy. Wczoraj byliśmy bardzo
zdziwieni, że chce nam się spać, pomimo że jest tak jasno na dworze. Dopiero po
powrocie do domu zorientowaliśmy się, która jest godzina. Jeśli chcielibyście
nacieszyć się dniem, przyjedźcie tu latem. Jak zapewne się domyślacie, zimą dni
są tu wyjątkowo krótkie. Bliżej z Polski jest do Skandynawii, w której można
przeżyć dni i noce polarne, ale warto zawitać w tych stronach, zwłaszcza że od
VIII wieku wyspy te były pod kontrolą norweską i na jakiś czas stały się
częścią Królestwa Norwegii. Jest tu wiele śladów Wikingów, o których z
przyjemnością Wam opowiem, bo mam apetyt na zwiedzenie każdego skrawka wyspy
Lewis and Harris i wysp sąsiednich. Wikingom mieszkańcy tej pierwszej
zawdzięczają to, że nie muszą z północnej części do południowej przeprawiać się
przez wodę. To właśnie Wikingowie doprowadzili do połączenia pierwotnie dwóch
wysp: Lewis i Harris. Ułożyli w poprzek swoje łodzie, a następnie zasypali je
ziemią, w ten sposób tworząc groblę. Dlaczego to zrobili? Otóż nie chcieli, by
kanał pomiędzy nimi był dodatkową drogą dla ich wrogów. Dziś wybieramy się na
sąsiadującą z Lewis wyspę Great Bernera, która jest z nim połączona mostkiem. W
1950 roku czterystu mieszkańców tak bardzo było zdeterminowanych, by przyłączyć
wyspę do większego sąsiada Lewis and Harris, że zagroziło władzom: nie
połączycie obu wysp, to my wysadzimy w powietrze klify i zrobimy groblę. Most
został zbudowany, a my wejdziemy na Bernerę suchą stopą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz