Zrobiliśmy zakupy w supermarkecie. Zaczynamy jeździć po okolicy, szukając drogi powrotnej do apartamentu.
- Michał, czy mógłbyś włączyć nawigację? – po coś w końcu ją mamy.
Wracam na parking, z którego przed chwilą wyjechaliśmy.
- Ktoś zostawił nawigację na jakiś azjatycki język, chyba japoński. Nie mogę się zorientować, gdzie są opcje.
To – co prawda – jest dokładnie taka sama nawigacja, jak w moim własnym samochodzie w Polsce, ale faktycznie przy japońskich znakach można się pogubić.
Wyjeżdżam z parkingu. Mama stwierdziła, że musimy wrócić do agencji wynajmu i niech nam ta dziewczyna znajdzie opcję w języku angielskim.
Nagle czuję się, jakbym jechała po Polsce, Europie. Dziwne uczucie w tej szerokości geograficznej. Słyszę, jak z nawigacji dobiega głos kobiecy, identyczny jak w mojej prywatnej nawigacji i po polsku mnie informuje, po jakiej ulicy jadę i że mam skręcić za niecałą milę w lewo.
- A skąd w tej nawigacji lektor polski? – pytam po raz pierwszy w życiu tak bardzo zaskoczona.
- No, jest w opcjach. Wcisnąłem jakąkolwiek ikonkę i okazało się, że to właśnie są opcje, a w nich nasz język.
No, tego jeszcze nie "grali". Po wyspie Maui będzie nas prowadziła „rodaczka”. Świat "stanął" na głowie :)
_______________
Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną "W drodze po szczęście. Zapiski z podróży", dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz