Dom
jest bardzo fajny. Zaprojektowano go tak, że każde półpiętro jest wykorzystane.
Na ostatnim mieści się część dzienna z otwartą kuchnią i z okna rozpościera się
przepiękny widok na Zatokę Cawsand.
Wrócili
moi współtowarzysze podróży. Udało im się zaparkować samochód. Chcemy jak
najszybciej wyjść na spacer i zobaczyć okolicę.
Cawsand
i Kingsand to miasta bliźniacze, bardzo często funkcjonują pod jedną nazwą,
właśnie „Cawsand and Kingsand”. Jak już wspomniałam, są miniaturką naszego
Trójmiasta, tyle że do szczęścia brakuje trzeciej miejscowości.
Do
1844 roku Kingsand położony był na granicy hrabstw Devon i Kornwalii. Granicę z
czasem przesunięto i teraz przebiega przez rzekę Tamar, przez którą przeprawialiśmy
się promem. Bliźniaczy Cawsand od zawsze był w Kornwalii. Granica pomiędzy
hrabstwami przebiegała dokładnie przez dom, który nadal tu stoi i nazywa się Devon
Corn. Nie pierwszy raz mieszkam na granicy krain geograficznych. Kiedyś
mieliśmy apartament dokładnie na skraju Toskanii i Umbrii, a granica
przebiegała przez basen i naszą kuchnię. Ja lubię takie miejsca. Lubię też
wyspy, nie tylko brytyjskie.
Jesteśmy
w pięknym miejscu w południowo-wschodniej części hrabstwa, często nazywanej
„The Forgotten Corner of Cornwall” (zapomniany kąt/róg /rejon/ Kornwalii).
Cawsand
i Kingsand były niegdyś głośnym centrum przemytnictwa i rybołówstwa. Tunele, w
których ukrywano towar z przemytu zostały zasypane, jednak można zobaczyć te, w
których nadal składuje się ryby. Bliźniacze miejscowości odwiedził w dawnych
czasach Horatio Nelson, najsławniejszy brytyjski admirał, który dwukrotnie
pokonał flotę Francji i zginął pod Trafalgarem. Z tymi wydarzeniami
historycznymi wiąże się pewna historia, której byłam świadkiem bardzo dawno
temu. Mój syn powiedziałby: „No, nie wierzę, w to, co słyszę”, ale historia
jest autentyczna. Ja też zresztą nie mogłam uwierzyć. Jak wiadomo, na Placu
Trafalgar w Londynie stoi kolumna Nelsona. Posąg wykonany jest tak, że Nelson
jest do siebie nawet podobny. Bardzo bardzo dawno temu byłam ze znajomymi na
tym placu i podszedł do nas pewien człowiek, który zapytał: „Czy Wy wiecie, kim
był ten facet, którego posąg jest na tej kolumnie?”. Mnie zatkało. Człowiek
mówił z akcentem amerykańskim, ale – na Boga – chyba w szkołach w Stanach uczą historii
powszechnej. Mój kolega – co prawda – też był zdziwiony, ale natychmiast
udzielił mu odpowiedzi. Zapytał go jednak, jak może nie znać z lekcji historii
admirała Nelsona, a on odpowiedział, że nie zna, bo jest z Wisconsin. Kolega nie chciał odpuścić i „drążył” temat.
Zapytał go, czy mówi mu coś hasło „Bitwa pod Trafalgarem”, na co on odpowiedział,
że nic. No, to Panu już dziękujemy – chciałoby się powiedzieć. W takim razie my
nie powinniśmy wiedzieć, kim był Jerzy Waszyngton albo Abraham Lincoln.
Kuriozalna sytuacja! Na całe szczęście prawie każdy Polak wie, kim był Nelson i
tych dwóch amerykańskich prezydentów. Jeśli będziecie w okolicy, zajrzyjcie do
Kingsand and Cawsand, również w poszukiwaniu historii.
Doszliśmy
do zatoki, w której mieści się hotel – Cawsand Bay Hotel. Na dworze wieje wiatr
i pomimo, że nadal trwa lato, nie jest ciepło. Powiem więcej: mamy na sobie
swetry i kurtki oraz szaliki. Ale widoki dookoła są przepiękne, więc naprawdę
warto zmarznąć. Wchodzimy do restauracji hotelowej. Na tablicy z menu zauważam
napis „Sticky Toffee Pudding”. Już wiem, od czego się uzależnię tego lata.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz