wtorek, 14 kwietnia 2015

Zapiski z podróży na Hawaje - przesiadka w Kanadzie



- Proszę zdjąć okulary.

Stoimy przed celnikiem na lotnisku w Vancouver. Pomimo, że słońce nie dociera do okienka odpraw, ja w dalszym ciągu mam założone okulary. Po prostu jestem zmęczona i kompletnie zapomniałam, żeby je zdjąć. Bez słowa wykonuję polecenie, bo człowiek naprzeciwko ma nade mną przewagę. 

- Gdzie jest Wasze Form I-94? – pyta.

- Nie wypełniliśmy tego blankietu, bo celnik, u którego odprawialiśmy się na dole powiedział, że tego nie potrzebujemy.

Celnik, stojący po drugiej stronie kontuaru czerwienieje.

- Co mnie obchodzi jakiś facet na dole? Jesteś u mnie i to ja Ci mówię, co masz wypełniać.

Uuu, nie jest dobrze. Postanawiam przestać się spierać. Zakładam na twarz maskę skruchy. Nigdzie nie było napisane, jakiej narodowości celnicy pracują w tutejszych okienkach, ale facet naprzeciwko nie wygląda na Kanadyjczyka. Czyżby obsługiwał nas Amerykanin? Boże, przez ile kontroli jeszcze przejdziemy? Ta jest kolejna, a przecież nie dotarliśmy do portu docelowego. Okazanie skruchy skutkuje. Celnik, człowiek postawny i kompletnie łysy gramoli się ze swojej budki i prowadzi nas do stanowiska, przy którym wypełnia się dokumenty. Rozkłada przy każdym z nas osobny blankiet, jakbyśmy nie wiedzieli, że każdy z nas stanowi osobną jednostkę. Ale nie daję po sobie poznać, że uważam to zachowanie za idiotyczne. Przeciwnie: serdecznie mu dziękuję, byle tylko sobie poszedł. 

Czekamy w długiej kolejce do odprawy bagażu ręcznego. Całe szczęście, ja nigdy nie kupuję biletów na loty łączone z przerwą krótszą niż 3 godziny. I moja przezorność po raz kolejny skutkuje. Minęły już dwie z trzech godzin. Bardzo denerwowalibyśmy się, gdyby trzeba już było szykować się do wyjścia, a my tkwilibyśmy w kolejce. A tak spokojnie zdejmujemy buty, paski, zegarki, jak wszędzie. Przez bramkę do wykrywania metali przechodzi moja mama. Słychać pisk. Uprzejmy celnik, wyraźnie Kanadyjczyk bardzo miło ją informuje: „Została Pani wytypowana przez nasze urządzenie do kontroli osobistej”. Zupełnie jak w Toto Lotka – maszyna losująca wytypowała Panią do odebrania nagrody. A jednak może być miło, nawet jeśli trzeba przejść przez kontrolę osobistą. Następnie przez bramkę przechodzi Michał. Urządzenie nie piszczy. Teraz kolej na mnie. Bingo. Bramka wydaje charakterystyczny dźwięk. Chyba jest ustawiona tak, by łapać co drugą osobę. Podchodzi celniczka, również Kanadyjka.

- Bardzo przepraszam, ale to rutynowa kontrola. 

Nie mam jej tego za złe. Zaczynam lubić Kanadyjczyków. Mają w sobie taki spokój i miłe usposobienie. Celniczka jest sympatyczna i bardzo rozmowna. Zwraca uwagę na wielki plaster na moim palcu u prawej nogi. Niestety już w Greenwich zauważyłam, że zebrała mi się ropa w okolicach paznokcia, ale pomimo solidnego ubezpieczenia postanowiłam nie zawracać sobie głowy wizytą u chirurga. Trzy dni w Londynie to i tak bardzo mało, więc zmieniałam okłady i nie zwracałam na palec uwagi.

- Bardzo pechowo uderzyłam palcem w szufladę pod łóżkiem i zaczęło ropieć.

Celniczka bardzo mi współczuje i nie wygląda na to, że współczucie jest udawane. Kiedy rozmawiamy o tym, jej twarz wykrzywia się z bólu, mam więc wyrzuty sumienia, że trochę tego bólu przenoszę na nią. Równocześnie dokonuje kontroli i po chwili mnie puszcza. Życzy udanej podróży i wspaniałych wakacji.

Idziemy dalej. 

- Czy to Państwa bagaże?

Jest jeszcze jedno stanowisko, które powinniśmy odwiedzić, zanim pójdziemy do wyjścia. Stoi na nim komputer, na którym wyświetlono zdjęcia naszych trzech walizek, które na lotnisku Heathrow w Londynie oddaliśmy do luku bagażowego. Każda walizka ma widoczny numer naszego biletu. 

- Ale genialny pomysł – mama jest pełna uznania dla obsługi lotniska. 

- Tak, to nasze walizki. Wszystko się zgadza.

Ufff, nasze walizki lecą z nami. To dobrze. Mam nadzieję, że wszyscy szczęśliwie wylądujemy w Honolulu. 


Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną „W drodze po szczęście. Zapiski z podróży”, dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje"





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz