Halema`uma`u po hawajsku oznacza „dom
paproci”. Według legendy nazwa ta wzięła się od odrzuconego zalotnika Pele –
Kamapua`a, który zbudował z paproci dom nad kraterem, by zapobiec ucieczce Pele
i erupcjom wulkanu. Jego trud poszedł na marne, a Halema`uma`u to w
rzeczywistości jezioro lawowe, które znajduje się w głównym kraterze.
Kilauea jest hawajskim czasownikiem, który
znaczy „wypływać” lub „bardzo się rozprzestrzeniać”. Ma to związek z często
wypływającą lawą. Ja jednak jestem zawiedziona. Co prawda widać, że Kīlauea
jest czynnym wulkanem, ale z krateru unosi się jedynie dym, nie widać lawy. Z
tej odległości i tak by jej nie było widać. Stąd nie można podejść bliżej niż
na kilkaset metrów. Środki bezpieczeństwa. Można wybrać się na 4-godzinny spacer
wokół krateru i liczyć, że podejdzie się bliżej wulkanu, ale ani ja, ani mama
nie mamy takiej kondycji. Jedynie Michał zgłasza gotowość, ale zostaje przez
nas przegłosowany. Te 4 godziny, podane w przewodniku, na pewno w rzeczywistości
przerodziłyby się w 12 godzin. W życiu nie doszlibyśmy do celu.
Podobno wulkan pięknie wygląda w nocy,
ale my dziś mamy w planach kąpiel w lanai, czyli na tarasie w jacuzzi, zwanym hot tub. Wino lub piwo do wyboru. Just
like heaven J.
Zaglądam do przewodnika i czytam, że
wulkany są nieprzewidywalne i może się zdarzyć, że magma będzie podążać
podziemnymi korytarzami i jej nie zobaczymy. No, to taka sytuacja zdarzyła się
dzisiaj. Dziękuję, Pele. Nie tylko złościsz się, bywasz także złośliwa.
Dla wszystkich, którzy mają kondycję i
chcieliby przemierzyć park wulkanów pieszo wytyczono – uwaga! – 250 km
niezwykłych szlaków turystycznych. Można na 15 min. wejść do tunelu lawowego,
ale można także wybrać się na czterodniową wycieczkę na Mauna Loa. I dla mnie
najważniejsza informacja – na terenie parku znajduje się 80 km utwardzonych
dróg. Fantastycznie!
Jeśli zdecydujecie się na wędrówkę
którymś ze szlaków, pod żadnym pozorem nie wolno Wam zbaczać z tras. Zdarzały
się wypadki, że nieposłuszni turyści kończyli swe życie spaleni przez wulkan.
Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które
robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big
Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną „W
drodze po szczęście. Zapiski z podróży”, dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest
też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla
przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz