wtorek, 19 maja 2015

Zapiski z podroży na Hawaje - Park Wodospadu Akaka

- Cholera, jak to działa? – Mocuję się z parkomatem przy Parku Stanowym Wodospadu Akaka (Akaka Falls State Park). Podchodzi pani rangerka i oferuje pomoc.

- Jaki jest numer rejestracyjny? – pyta.

No nie – myślę sobie. Nie każcie mi uczyć się na pamięć numeru rejestracyjnego wynajętego samochodu. Nawet numeru własnego pojazdu nie pamiętam. Samochód m
a pilota i zawsze reaguje, gdy go używam. Nawet na parkingu, na którym są same tylko Chevy Impala w kolorze beżowym mogę poznać, który jest przeze mnie wynajęty.

- Przepraszam, nie pamiętam. Muszę się cofnąć do samochodu.

Strażniczka wrzuciła już monety, dużo monet, ponieważ nie miałam większych nominałów, a muszę zapłacić za parking $5. Ustawiła się już kolejka chętnych, by skorzystać z parkomatu.

- To ja chyba cofnę się do samochodu – nieśmiało proponuję. Spogląda na mnie, ale życzliwie. Może nie jestem pierwszą napotkaną przez nią „sierotą”. Coś tam wciska i wyskakuje bilet. Czyżby specjalna opcja na wypadek, gdyby się trafił „trudny” klient?
Dojechać można tu bardzo łatwo. Zauważyłam, że wszystko na Hawajach ma kod pocztowy, nawet punkty widokowe. Jedyne miejsce, którego kodu nie znam to dom w lesie tropikalnym, ale w harcerstwie byłam, to i po przydrożnych słupkach trafiłam. I tak dobrze, że nie kazali mi po mchu poznawać stron świata, bo byłoby gorzej. Znacznie gorzej. Z tych bajek, którymi nas „katowano” w dzieciństwie zdecydowanie lepiej dziś radzę sobie z paprocią.

Wodospad Akaka znajduje się na końcu drogi Akaka Falls Road przy Hway 220, 3.6 mili (5,8 km) na południowy zachód od miasta Honomu i 11 mil (18 km) od Hilo. Kod pocztowy to HI 96720.

Opłata parkingowa za samochód – jak wspomniałam – wynosi $5 i jest jednocześnie biletem wstępu dla całej grupy, która nim przyjechała. Turyści piesi płacą $1 od osoby tylko, że ja nie widzę tu żadnych turystów pieszych. W ogóle chyba w Stanach wszystko jest zorganizowane pod turystów zmotoryzowanych, wszędzie da się dojechać samochodem. Gdy sporządzałam zimą plan zwiedzania, wycieczkę do tutejszego parku zaplanowałam na cały dzień. Obawiałam się, czy ja i mama damy radę podejść tak blisko wodospadu. Zabrałyśmy buty sportowe, a wahałyśmy się, czy nie wziąć ze sobą obuwia do trekkingu. Tymczasem robimy dosłownie dwa kroki i jesteśmy przy Akaka Falls. Naprawdę bliżej się już nie da podjechać.

W Parku Stanowym Wodospadu Akaka można za jednym zamachem zobaczyć dwa wodospady: Akaka i Kahuna.

Akaka w języku hawajskim oznacza „rozdzielenie, szparę, separację, kamień, skalę”, a także jest czasownikiem, który znaczy „pęknąć, rozdzielić”. Jest też imieniem, a nawet nazwiskiem pewnego amerykańskiego polityka, działacza Partii Demokratycznej i przedstawiciela stanu Hawaje w Senacie Stanów Zjednoczonych. Daniel Akaka jest pierwszym senatorem, który jest rdzennym Hawajczykiem oraz jedynym, który ma również korzenie chińskie.

W miejscu, w którym się znajdujemy Akaka jest nazwą wodospadu (Akaka Falls), który wznosi się na wysokość 442 stóp (134 m) i jest ponad dwukrotnie wyższy od słynnego wodospadu Niagara. Dla porównania Niagara Falls jest wysoki na 167 stóp (51 m), za to jest znacznie szerszy, a jego wody spadają z większą mocą.

Od samego wejścia każde z nas poszło w inną stronę. Ja stoję zauroczona przed wodospadem i nie mogę się na niego napatrzeć. Po wczorajszej wycieczce do parku wulkanów, taki widok jest bardzo, bardzo przyjemną odmianą. Wokoło jest mnóstwo roślin. Woda spada z góry, porośniętej piękną, żywą zielenią. Szumi, nie huczy. Jeśli to prawda, co mówią, to przy wodospadzie Niagara nie da się porozmawiać. Huk jest wszechogarniający.
Michał poszedł ścieżką pod prąd. Tak naprawdę są to schody. Można nimi iść dookoła tej części parku, która jest udostępniona dla zwiedzających. Mają długość 0,4 mili (600 m) i łatwo po nich chodzić. Schody tworzą pętlę i nagle ja, i syn spotykamy się w połowie drogi.

- Nie masz, po co tam iść – oznajmia mój pierworodny – Ja już tam byłem.

- Chyba żartujesz? Ma mi to wystarczyć?

- Nie, tam nic nowego nie zobaczysz chyba, że chcesz ten wodospad oglądać z różnych stron, to bardzo proszę.

Moje dziecko staje się nerwowe i bardzo by chciało już stąd „prysnąć”. Gdy wyjeżdżaliśmy z domu, temperatura na dworze była niska, Michał założył bluzkę z długim rękawem, długie spodnie, skarpetki, kryte buty. Teraz jest znacznie cieplej i on zaczyna się w tym wszystkim gotować.

- Misiu, jak dasz mi jeszcze zobaczyć ten drugi wodospad i zrobić zdjęcia tych pięknych krzaków, to zaraz Ci kupię lżejsze ubranie. Obiecuję.

- Na tym pustkowiu nie ma żadnych sklepów, a już na pewno nie odzieżowych. A takie krzaczory są tu wszędzie.


Rzucam się pędem zobaczyć drugi wodospad, nim moje dziecko ugotuje się „na twardo”. 

Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną „W drodze po szczęście. Zapiski z podróży”, dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje". 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz