środa, 13 maja 2015

Zapiski z podróży na Hawaje - W środku lata pojechaliście na Hawaje, żeby grzać się przy kominku?

Jacuzzi, zwane hot tub to wspaniały wynalazek. Szczerze mówiąc, nie brałam go pod uwagę przy wyborze miejsca noclegowego, bo nie przypuszczałam, że na Hawajach w środku lata będziemy chcieli się kąpać w gorącej wodzie. Temperatura w lanai, czyli na tarasie – delikatnie mówiąc – nie jest wysoka, więc kąpiel jest bardzo przyjemna. Przed wyjściem z pokoju napaliliśmy w kominku. Po powrocie do środka będzie jeszcze przyjemniej.

Podoba mi się rozwiązanie z utrzymaniem wysokiej temperatury wody przez całą dobę. Obok lanai znajduje się ogromnych rozmiarów beczka, która trochę przypomina rosyjską banię tyle, że sporo wyższą. Znajduje się w niej woda, która cały czas jest podgrzewana. Z beczką połączona jest wanna hot tub, w której woda jest cały czas gorąca tak, że można do niej wejść o każdej porze dnia i nocy, bez potrzeby przygotowania kąpieli. Naprawdę fantastyczne rozwiązanie. Typowo amerykańskie: bardzo praktyczne. Nie będę się teraz zastanawiać, ile właściciele domu wydają na ogrzanie tej masy wody. Kiedy byłam poprzednio w USA, mama zwróciła mi uwagę, że Amerykanie jednak nie są zbyt eco. Przykładem tego jest chociażby prysznic. Zanim temperatura w nim stanie się odpowiednia, musi zlecieć całe mnóstwo wody. Wody, której na świecie brakuje, ale przeciętny Amerykanin nie pomyśli, że wiele regionów Afryki jest jej pozbawionych, bo przecież Afryka jest daleko, a mieszkańcy USA nie mają takich problemów. Woda jest wszędzie: w oceanie, kranie i na półce w supermarkecie.

Patrzę na kominek. Drewno przyjemnie trzaska. Mogę godzinami wpatrywać się w ogień. Jest w nim coś magicznego. W pokoju zrobiło się ciepło.

Miasteczko Volcano Village, w którym wynajęliśmy dom nie można porównywać z żadnym innym miejscem na Dużej Wyspie. Miasteczko położone jest na wysokości 4 tysięcy stóp (1300 m) nad poziomem morza, na zboczach wulkanu Mauna Loa, dlatego jest tu chłodniej, a niebo przeważnie jest zachmurzone. Tego nie wzięłam pod uwagę, kiedy przygotowywałam się w domu do wyjazdu. Sprawdziłam w Internecie średnią temperaturę na wyspach hawajskich, ale nie przypuszczałam, że rejon parku wulkanów tak znacząco może się różnić od pozostałych miejsc. W zasadzie nie jesteśmy przygotowani na chłodniejsze dni. Moja mama w ogóle nie ma swetra, a ja i Michał mamy cieniutkie blezerki. 

Usłyszałam dźwięk SMS. To Jola przysłała nową wiadomość: „Jak na Hawajach? Bardzo ciepło?”. No to ją zaskoczę: „Teraz jest ciepło, bo się grzejemy przy kominku”. Po kilku minutach dostaję odpowiedź: „Czy chcesz mi powiedzieć, że w środku lata pojechaliście na Hawaje, żeby grzać się przy kominku? To w końcu gdzie Wy jesteście? Hawaje nie kojarzą mi się z chłodem”. No właśnie, komu Hawaje się z nim kojarzą? Nam też nie, dlatego w walizkach mamy wyłącznie letnie ubrania.


Za oknem ponownie mży. Jak się przekonaliśmy, deszcz tu pada bardzo często. W Volcano Village opady deszczu są od trzech do pięciu razy większe niż w pozostałych stanach Ameryki. Niemniej deszcz w lesie deszczowym sprawia, że jest on jeszcze bardziej zjawiskowy. Za oknem jest ciemno, ale widać baldachimy palm i paproci. Poczułam w sobie przemianę. Wcześniej nie znosiłam wręcz paproci. Kojarzyła mi się ze starością, a jej zapach przypominał mi aptekę, a więc chorobę. Teraz paproć w naturalnym środowisku wydała mi się bardzo ładną rośliną. Mama nazywa taki nawrót w stronę przyrody efektem starzenia się. Na starość ludzie chętniej zajmują się ogródkiem, uprawą warzyw i owoców, grzebaniem w grządkach i rabatkach. Może się starzeję? A może tylko nie jestem już najwyższą osobą w rodzinie i dlatego wydaje mi się, że jestem stara? Przerósł mnie syn, który mówi do mnie: „Mój kochany kurduplu” i każe mi doceniać, że nie zapomniał o tym sympatycznym przymiotniku. Moje kochane dziecko – odwdzięczam się – charakterne, uparte, wedle własnej opinii, najmądrzejsze na świecie, ale kochane i już! J

Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną „W drodze po szczęście. Zapiski z podróży”, dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje". 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz