niedziela, 7 czerwca 2015

Zapiski z podróży na Hawaje - Moje dziecko jest seventh heaven



Jesteśmy w agencji wynajmu samochodów. Na Dużej Wyspie nasze bagaże nie zmieściłyby się do Toyoty Corolli, tu z kolei nie ma zamówionego przez nas Forda. Byłabym tym nawet poirytowana, gdyby nie to, że dziewczyna, która nas obsługuje jest naprawdę bardzo sympatyczna.

- Są na razie trzy rodzaje samochodów: ten osobowy jest o $15 za dzień droższy od tego przez Was zamówionego, Jeep Liberty biały – o $25, z kolei w kolorze czerwonym o $30.

- Weźmy ten czerwony. On ma zdejmowany dach – moje dziecko jest podekscytowane.

- Czy ten dach zdejmuje się ręcznie? – pytam podejrzliwie.

- Tak, niestety ręcznie – odpowiada dziewczyna.

- Michał, nie bierzemy czerwonego. Nie będziemy się z nim mocować. Może weźmy ten samochód osobowy? – usiłuję działać rozsądnie.

- A coś Ty, to badziewie? Mowy nie ma. Weźmy białego Jeepa Liberty.

Jeśli jeszcze raz syn zarzuci mi rozrzutność, to przypomnę mu nie jeden moment, ale wiele, w tym ten, kiedy „napalił się” na wóz terenowy. Poza tym ten osobowy – nie widzę, jaka to marka – nie wygląda na badziewie.

- OK., to bierzemy białego Jeepa – mówię do dziewczyny.

- WOW!!! Super, ale będzie szpan na Facebooku – moje dziecko jest seventh heaven i najwyraźniej dobrze jest mu w tym siódmym niebie.

Trzeba koniecznie zainwestować w kurs asertywności. Inaczej przepadnę z kretesem, jeśli już się to nie stało :) 

Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną „W drodze po szczęście. Zapiski z podróży”, dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje". 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz