sobota, 6 czerwca 2015

Zapiski z podróży na Hawaje - Czy procenty mogą przeniknąć przez papier i zamienić się w promile?

- Michał, kończ, idziemy zwiedzić okolicę.

Zjadł  i ponownie usiadł z iPhone`em.

- A czy ja nie mogę zostać? – zaczyna przeciągać strunę.

- Nie!

- No, OK., to chodźmy – mówi niemal obrażony.

Musimy się ruszyć. Całe przedpołudnie spędziliśmy na lotniskach i w samolotach, teraz trzeba rozprostować kości.

Przy naszym apartamencie jest zarówno taras z leżakami, jak i zejście na plażę. Od strony parkingu jest też duży basen, wykonany z terrakoty mozaikowej z obrazem wielkiego wieloryba na dnie. Przy wejściu na basen informacja: furtkę otwiera się kluczem do apartamentu. No, ja się na tym nie znam, ale jeśli wszystkie klucze od wszystkich apartamentów pasują do tej furtki, to czy każdy klucz pasuje do zamku w drzwiach innych mieszkań. Mam nadzieję, że jakimś cudem nie pasuje. Wsadzamy klucz w zamek furtki. Furtka się otwiera.

Sprawdzam numer miejsca parkingowego, który dostałam wraz z innymi istotnymi informacjami. Zgadza się, taki numer istnieje i nawet nikt na nim nie zostawił pojazdu. Jutro my tu zaparkujemy.

Idziemy w kierunku sklepu, w którym robiłyśmy niedawno zakupy. Po prawej stronie jest plaża publiczna i skwer. Dalej jest stacja benzynowa i sklep ABC Stores. Nie dotarłyśmy dziś do niego, a szkoda, bo jest w nim większy wybór. Najpierw chcemy wziąć dosłownie dwie rzeczy, jutro będziemy mieli samochód, to zrobimy większe zakupy. Kusi nas wiele produktów. Mam ochotę na piwo Corona, ale najbardziej opłaca się wziąć „sześciopak”, więc wkładam do koszyka. O, i wina czerwonego też bym się napiła. Michał podchodzi i prosi, żebym dla niego wzięła buteleczkę Pina Colady. Wkładam szybko do koszyka, żeby nikt nie widział, że osoba niepełnoletnia interesuje się jakby nie było alkoholem. Jeszcze kilka rzeczy i mamy już pełne dwa koszyki.  Podchodzimy do kasy. Pani pakuje nasze zakupy w dwie torby: jedną z grubego plastiku, drugą papierową. W tej drugiej jest część alkoholu. Po dokonaniu płatności mój syn bierze torbę papierową w rękę, chce ją zanieść do domu. W tym momencie kasjerka podskakuje do góry, przerażona i mówi:

- Proszę natychmiast zabrać jemu tę torbę – mówi z przerażeniem w głosie.

- A co ta kobieta wywija? Chyba jej odwaliło – mówi mój syn - chwała Bogu! - po polsku.

Dla świętego spokoju wyjmuję z jego rąk torbę.

- Pewnie jej chodzi o to, że w tej torbie jest alkohol. Pewnie myśli, że ja kupiłam go dla Ciebie. Albo myśli, że procenty z alkoholu przez papier przejdą na Ciebie – śmieję się – Chodź, na zewnątrz odbierzesz ode mnie zakupy. Gdyby ona wiedziała, że Pina Colada i Corona są dla Ciebie, to pewnie wezwałaby policję.

Reakcja tej kobiety naprawdę była nerwowa. Nie pozwoliła mojemu synowi zachować się jak dżentelmen. A tak rzadko mu się to zdarza :)

Powyższy tekst jest częścią moich zapisków, które robiłam w trakcie podróży przez Londyn na trzy hawajskiej wyspy: Oahu, Big Island i Maui. O tej podróży na Hawaje napisałam książkę, zatytułowaną „W drodze po szczęście. Zapiski z podróży”, dostępną na www.wydaje.pl. Tam jest też dostępny jeszcze jeden tytuł "Stan Miłości. Poradnik dla przygotowujących się do wyjazdu na Hawaje". 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz